Wciąż nie mogę przywyknąć do tego, że motocykle są wszędzie. Patrzę na te nalepki na samochodach, że trzeba zerkać w lusterka i niby zerkam, ale i tak wyrastają jak spod ziemi. Chyba tylko śnieżną i mroźną zimą można nie obawiać się spotkania szarżujących motocyklistów na naszych drogach. A że zimy przytrafiają nam się coraz rzadziej, odnosi się wrażenie, że sezon motocyklowy trwa przez cały rok. Czy rzeczywiście?

Od kiedy, do kiedy

 

Mówi się, że sezon na motocykl trwa od kwietnia do października, ale to bardzo teoretyczne widełki. Pogoda płata nam od ładnych paru lat niespodzianki i właściwie są tylko dwie pory roku – lato i… nielato.

sezon motocyklowy

Nie brakuje więc motocyklistów, którzy w ogóle nie chowają swoich maszyn do garażu, uznając, że odrobina (odrobina…) ryzyka i brawury jeszcze nikomu nie zaszkodziła. I że wystarczy dobrze dozbroić swój sprzęt, żeby jeździć przez okrągły rok. I jeżdżą, powodując wypadki. Jakby nie mieli świadomości, że kiedy nawierzchnia jest śliska, choć dzień całkiem pogodny, mają podczas stłuczki o wiele mniejsze szanse na wyjście bez szwanku, niż kierowca samochodu – nawet jeśli nie jedzie na zimowych oponach.

Nie brakuje też motocyklistów, którzy, korzystając z ładnej pogody poza sezonem, wskakują na motor bez odzieży motocyklowej, albo w ogóle ubrani w klapki i krótkie spodnie. Bo robią tylko jedną rundkę, bo jadą tylko do spożywczaka, bo im się nic przytrafić nie może. Więc, zgodnie z prawem Murphiego, przytrafia im się wtedy wszystko.

sezon motocyklowy od kiedy do kiedy

Na szczęście jest też duża grupa motocyklistów, dla których sezon motocyklowy jest zobowiązująca ramą i nie marzą oni o zostaniu przypadkowymi dawcami nereczek. To odpowiedzialni ludzie, dla których pasja oznacza także odpowiedzialność za siebie oraz innych uczestników ruchu drogowego. I takich motocyklistów zawsze chętnie wypatruję w samochodowych lusterkach, i takich na pewno przepuszczę, kiedy sznur aut ciągnie się po horyzont.

motocykl sezon

Sezon motocyklowy może trwać przez cały rok, niech i u nas będzie wieczne lato. A po drogach niech śmigają sami odpowiedzialni pasjonaci, a nie napaleni i żądni emocji gówniarze (także w wieku lat pięćdziesięciu).