Katar, ta najwredniejsza ze znanych ludzkości dolegliwości, jest do opanowania. Oczywiście, jeżeli czytacie nas teraz zakatarzeni, to pewnie macie ochotę puścić na klawiaturę i monitor wielki… wiadomo-co. Pewnie ta, która się tak wymądrza, nie ma zatkanego nosa, nie łzawią jej oczy, nic nie spływa tylną ścianą gardła, oddycha sobie kobieta swobodnie i miarowo i nic nie wskazuje na to, że się zaraz udusi. No macie rację – JUŻ nie. Ale jeszcze niedawno było tak:

sposób na katar

Iżby więc się w waszej wdzięcznej pamięci nie zapisać jako zła kobieta, spieszę podzielić się sposobami na katar. Bo sposoby na katar istnieją! Oto pięć sprawdzonych:

  1. Nie udajemy, że nie mamy kataru, że to nie jest infekcja, że jakoś to przechodzimy. Jeśli będziemy chojraczyć, jutro nie tylko wszyscy domownicy, ale i nasi współpracownicy będą usmarkani po kokardę. Idziemy więc po L4 i ładujemy się do wyrka albo pod kocyk. Oczywiście z dala od domowników.
  2. Okładamy się czym następuje: wodą mineralną niegazowaną, chusteczkami higienicznymi, parafarmaceutykami nawilżającymi gardło, solą morską w sprayu oraz kroplami do nosa, które mają działanie obkurczające. Dużo pijemy, ssiemy tabletki i lejemy w nos tyle soli morskiej, ile się da. Kropli przetykających i udrożniających używamy raz na dobę – najlepiej na noc. I tylko przez trzy dni.

sposób na katar

3. Dużo śpimy, a kiedy akurat mamy fazę kumania, sięgamy po inhalator tłokowy z maseczką. Sposoby na katar nie muszą być inwazyjne: pamiętajcie, żeby nie wdmuchiwać nosa „do końca”, bo podciśnienie wtłoczy nam wydzielinę do zatok i wtedy to dopiero będzie jazda! Do inhalatora wlewamy sól fizjologiczną oraz jakiś preparat mukolityczny. I dwa razy na dobę robimy solidną inhalację. A potem znów śpimy.

4. Kiedy nikogo nie ma w domu, dobrze wietrzymy pokój i całe mieszkanie. Niech sobie wirusy lecą, skąd przyleciały.

5. Smarujemy skórę wokół nosa kremem nawilżająco-kojącym, bo koniec kataru już blisko, a my wyglądamy jak zombie.