Na szczęście restrykcyjne przykazania dotyczące rozszerzania diety niemowlęcia nie pętają już kulinarnej twórczości rodziców. Oczywiście wciąż trzymamy się pewnych zaleceń, ale właśnie – są to zalecenia, a nie bezwzględne nakazy.

O czym warto pamiętać?

  • Rozszerzanie diety dziecka zaczynamy od dań jednoskładnikowych – albo od słoiczka z przecierem z jednego owocu/warzywa albo od domowej papki przygotowanej w ten sam sposób. Dlaczego? W grę wchodzi możliwość pojawienie się alergii. Jeśli podamy danie dwu- lub więcej składnikowe, śledztwo będzie dłuższe i bardziej skomplikowane.
  • Jeśli maluch pochodzi z rodziny alergików, sięgamy po warzywa/owoce mające opinię nieuczulających.
  • Staramy się najpierw wprowadzać warzywa – owoce są słodsze i możemy przyzwyczaić malucha do tego smaku zbyt szybko. Rozstanie się ze słodkim może się potem okazać niewykonalne…
  • Zwracamy uwagę na to jak dziecko radzi sobie z przełykaniem – od tego zależy stopień rozdrobnienia pokarmu, wielkość łyżeczki i intensywność smaku serwowanych dań.

dieta dziecka rozszerzanie

Kiedy maluch uzna już, że nasz słoiczkowy zamach nie był zamachem na jego niezależność – przeciwnie: właśnie stał się tej niezależności zarzewiem – możemy spróbować zacząć działać zgodnie z konceptem BLW (bobas lubi wybór). Dawanie wyboru bobasowi, który rwie się do jedzenia to sama przyjemność. Gorzej, jeśli bobas nie znajduje w rozszerzaniu diety żadnej przyjemności – wtedy staramy się na tyle urozmaicać posiłki, żeby jednak nie zraził się do niczego.

Rodzice często pytają o wprowadzanie do diety białka jajka kurzego oraz mleka krowiego. Najnowsze wytyczne podkreślają, że oba składniki można wprowadzać przed upływem pierwszego roku życia dziecka, trzeba jednak bacznie przyglądać się maluchowi czy nie nastąpi reakcja alergiczna. Oczywiście wszelkie rodzinne obciążenia alergią trzeba brać pod uwagę – jeśli istnieje duże ryzyko, że dziecko odziedziczyło po nas nietolerancje pokarmowe, dobrze skonsultować się z pediatrą.

Warto też pamiętać, że słoiczki dla niemowląt mają taką samą wartość odżywczą jak dania przygotowywane w domu „na piechotę”. Nie ma więc konieczności samodzielnego przygotowywania każdego posiłku – dziecko na tym nie straci.