Kaloryfer to miejsce, które jesienią i zimą okupują wszystkie koty. Niech no tylko zacznie się sezon grzewczy – gadzina od razu wyczuwa zmianę temperatury w okolicy i wyraja się spod koca, żeby zalegnąć na kaloryferze. Przyglądanie się kotu okupującemu grzejnik jest jak oglądanie filmu: zwierzątko wciąż zmienia pozycję, żeby nadmuch ciepłego powietrza dotarł i na brzuszek, i na łapki, i między łopatki. Kiedy już wykokosi się na dobre, zapada w ciepły mruczący sen. Od czasu, do czasu jednak pręży gicze i capierzy paluszki, żeby rozkoszne ciepło rozlało się i tam. Taki śpiący na kaloryferze kot to szczęście w stanie czystym!

kot

Mojego kota z kaloryfera przegonić może tylko dźwięk suszarki. Poza tym przesypia całe wieczory w łazience na najszerszym domowym kaloryferze i wszyscy chodzimy go sobie podgłaskiwać, bo jest wtedy wyjątkowo ciepły i miękki. Kot, nie kaloryfer…