Tak, chciałabym, że moja kota miała na wszystko wy…walone jak moja nastoletnia córka. Ta druga zdobyła już mistrzostwo świata w nicnierobieniu oraz ochronie własnego terytorium przed odkurzaczem. Niestety, walka o prawa człowieka nastoletniego odbywa się przy akompaniamencie słów powszechnie uznanych za obelżywe wykrzykiwanych baaardzo głośno tonem nieznoszącym sprzeciwu oraz trzaskających drzwi. Ja zniese – kota ma już dość.

Koci stres niestety nie znajduje ujścia w przeklinaniu i trzaskaniu wrotami. Kota siusia gdzie popadnie i mam dodatkową rozrywkę sprzątaniową. Na nic prośby, że już nawet nie o ten do matki szacunek chodzi, czy coś, ale o tę kotę – zahukaną, zmęczoną, zestresowaną i ledwie żywą. Kota nie cierpi nawet o ton podniesionego głosu, a córcia decybele produkuje nad wyraz wyraziste…

A niektóre koty to mają spokój, ciszę i czas na big love…

Happy Catturday

Opublikowany przez Cat for love na 9 września 2017

Tak więc do codziennej walki z kurzem musiałam dodać jeszcze codzienna walką z kocimi sikami. Dopóki kota miała swoje dyżurne miejsce na sikowe odreagowanie stresu, było jako tako. Ale od jakiegoś czasu leje w miejscach nowych i to bardzo, ale to bardzo nie-do-sikania-przeznaczonych. Na przykład na kanapę leje, do butów leje, etui na instrument strunowy zalała (to akurat była zemsta celowana i, hihihi, niech sobie właścicielka teraz pogrywa dalej…). A ja chodzę i odsmradzam.

Gdyby nie soda oczyszczona, poległabym z kretesem. Powinnam mieć jakąś zniżkę na stukilowe worki sody. Skądinąd dom wygląda jak narkomańska melina: gdzie nie spojrzeć, ścieżki białego proszku… Cóż mogę: soda oczyszczona to jedyna substancja, która radzi sobie z odorem kociego moczu. Żadne preparaty ze sklepów zoologicznych, neutralizatory z bożej łaski, nie dały rady.

https://www.facebook.com/thedodosite/videos/1232321446902528/

Jeśli nasza zestresowana kota przetrwa dorastanie naszego dziecięcia, rychło powinna zostać oddelegowana na jakiś urlop wypoczynkowy w ciszy i nad pełną michą. I przy czystej kuwecie. Bo o tym, że nastoletniość wiąże się także z problemami natury kuwetologicznej, nie muszę chyba wspominać, prawda? Czyli jeszcze ogarnianie kuwety spadło na mnie. Co jeszcze spadnie?