Po ulewnych deszczach, silnych porywach wiatru wreszcie zawitała do nas złota polska jesień. Tym razem, na szczęście, zawitała na weekend, a nie jak to bywa – w poniedziałek, kiedy musimy iść do pracy i możemy sobie złote klony podziwiać albo przez okno, albo na tapecie komputera. Weekend minął, poniedziałek też jest piękny, można mieć nadzieję, że jak najdłużej będzie ciepło i słonecznie. Oczywiście o tej porze roku pogoda jest zdradliwa – poranki i wieczory są lodowate, a środek dnia – upalny. O ile w pracy czy w szkole nie ma to większego znaczenia, o tyle podczas wędrówek po górach już tak. Bywa bowiem, że polska jesień sprawia iż tracimy czujność – traktujemy ją jak przedłużenie lata i nie ubieramy się w góry odpowiednio, nie zabieramy stosownego ekwipunku, nie dbamy ani o zdrowie, ani o bezpieczeństwo.

jesień w górach
Jak ubrać się w góry jesienią?

Najlepiej na cebulkę – ta zasada zawsze się sprawdza. Kilka warstw izoluje lepiej niż jeden grubaśny sweter czy polar. Łatwiej się rozebrać, kiedy robi się ciepło. Nowoczesna odzież sportowa szyta jest z materiałów lekkich, oddychających i odpornych na wodę. Oznacza to, że nawet w kilku jej warstwach będziemy się czuli lekko, komfortowo, nic nie będzie ograniczało nam ruchu. Kolejna sprawa to obuwie. Polacy słyną z wybierania się na górskie wyprawy w nieodpowiednich butach – nawet sandałach i klapkach. Tymczasem nawet latem w górach trzeba mieć solidne trekkingowe obuwie. Jesień zaś to czas, w którym buty muszą być dostosowane nawet do śniegu czy lodu – w wyższych partiach gór możemy trafić na zmienną i niebezpieczną aurę.

Czapka i rękawiczki to także niezbędne wyposażenie. Nawet jeśli ruszamy w trasę w południe i wydaje się, że przed nami piękny dzień, nie oznacza to, że będzie to dzień upalny – szlak wiodący przez las, szybka zmiana pogody, zmierzch i już robi się zimno. Zgrabiałe dłonie oraz ciepło uciekające przez głowę sprawią, że z miłego spaceru zrobi się survival. Wybierając się jesienią w góry musimy mieć na uwadze fakt, że o pomyślnym powrocie z wycieczki przesądza to, co mamy na sobie i w plecaku. Na górskim szlaku jesteśmy zadni na siebie i swój zdrowy rozsądek.

co robić jesienią w górach

Plecak i nosidło turystyczne

Obok zapasowej zmiany odzieży, warto mieć termos z gorącą herbatą, tabliczkę czekolady, latarkę, apteczkę i telefon. Jeśli wybieramy się w góry z dziećmi plecak będzie dużo cięższy. No, chyba że będzie to… nosidełko. Dobre nosidło turystyczne posłuży nam nawet do ukończenia przez dziecko czwartego roku życia. Jeśli nasza wyprawa ma przybrać postać ciągnięcia upartego jak osioł kilkulatka i namawiania go na każdy krok, to lepiej zapakować go w nosidło i na przód. Maluch może w nosidle spać, jeść, rozglądać się dookoła. Mocny i dobrze wyprofilowany stelaż to gwarancja, że dorosły nie padnie w trasie niczym koń w drodze do Morskiego Oka. Jeśli dodatkowo zabierze ze sobą kije trekkingowe, możliwe że nawet nie poczuje słodkiego ciężaru na plecach.

Obok termosu miejmy też wodę niegazowaną i prowiant. Tylko dorośli są w stanie wytrzymać bez jedzenia kuszeni wizją grochówki albo szarlotki w schronisku. Głodne dziecko to złe dziecko, krzyczące dziecko, marudzące dziecko… – wymieniać dalej? Pamiętajmy też, przy najmłodszych dzieciach, o zestawie bojowym do przewijania. Jesień w górach to wilgoć i chłód – nie da się ot, tak przewinąć dziecka na trawie. Przyda się izolowany folią koc albo karimata oraz zwykły koc polarowy, z którego można zrobić prowizoryczne zadaszenie – idealne, by maluchowi nie było za zimno. Izolowany koc przyda się także, kiedy po prostu będziemy mieli ochotę na chwilę usiąść i odpocząć.

trekking

Co robić jesienią w górach?

Głupie pytanie, prawda? Iść przed siebie, sycić oczy widokami, delektować się ciszą. Tylko który maluch złapie się na takie plewy…? W góry? Nuuuda! Otóż zanim nasze dzieci łykną bakcyla i samo wędrowanie i wspinanie się będzie dla nich atrakcyjne, musimy jakoś ułatwić sobie życie. Książeczka GOT PTTK sprawi, że wędrówka będzie miała cel: młody globtroter będzie wędrował od schroniska do schroniska i zbierał pieczątki, a kiedy zdobędzie ich już dużo, to… – obiecujcie już we własnym zakresie, żeby nagroda była stosowna do wysiłku. Świetnym rozwiązaniem, gdy wędrujemy w grupie, jest krótkofalówka. Poszczególni członkowie ekipy mogą iść w różnym tempie i nie obawiać się, że zaginą na szlaku. Młodsze dzieci na pewno poczują dreszczyk emocji, gdy rodzice znikną za zakrętem ale będzie się można z nimi skontaktować: halo, tata, halo, mama, odbiór! Kolejny sprzęt wart polecenia to lornetka. Czasem na trasie otwiera się nam przed oczami widok na cały świat – ale jesienią powietrze bywa zamglone i mało przejrzyste. Lornetka znacznie ułatwi podziwianie widoków. A mapa, kolejny gadżet, planowanie trasy – nie GPS (ten oczywiście może nas uratować, gdy gubimy drogę, ale…) tylko zwykła papierowa mapa: oldskulowa mapa, której czytania uczymy się w trasie i patrzymy ileee jeszczeee.

polska jesień

Warto, naprawdę warto ruszyć jesienią w góry: mniej ludzi na szlakach, kolory zapierają dech w piersiach, a gorąca zupa w schronisku nigdy nie smakuje lepiej!