Perfekcyjne malowanie ust to wyższa szkoła jazdy. Nie bez powodu kobiety, które nie radzą sobie z makijażem ust mówią, że kiedy już zaczynają używać szminki, czują się niekomfortowo – mają ciągłe wrażenie, że wyglądają jak klaun z dziecięcych koszmarów. Tymczasem można nauczyć się malować usta w taki sposób, żeby naprawdę stały się ozdobą. Wymaga to treningu i doskonalenia umiejętności, ale gra jest warta świeczki. Nowoczesne, dobrze napigmentowane szminki są naprawdę trwałe i łatwo się nimi malować. Dobrze dobrane kolorystycznie oraz pod względem konsystencji potrafią niesamowicie odmienić wygląd. Oczywiście przyzwyczajenie do nowego looku nie pojawia się od razu. Nawet odrobiwszy lekcje makijażu i nauczywszy się perfekcyjnie malować usta wciąż możemy się czuć dziwnie. Warto jednak przeczekać ten czas i cieszyć się perfekcyjnym wyglądem zawsze, kiedy mamy na to ochotę.

Naukę malowania ust warto rozpocząć od zapoznania się z najczęściej popełnianymi błędami. Nie unikają ich nawet kobiety, które traktują pomadkę jak przedłużenie dłoni. To często błędy wynikające nie z niewiedzy, a z pośpiechu czy odruchowych działań.

Nawilżanie, odżywianie

Pamiętajmy, że perfekcyjny makijaż ust uda nam się wykonać wyłącznie na ustach zdrowych i gładkich. Oznacza to, że zanim sięgniemy po pomadkę koloryzującą, musimy przeprosić się z pomadką wazelinową, balsamem do ust oraz… szczoteczką do zębów. Nie, nie insynuujemy bynajmniej, że z tej ostatniej nie korzystacie – chodzi o to, żeby zacząć używać jej do złuszczania martwego naskórka z czerwieni wargowej. Na ustach pełnych suchych skórek nie siądzie żadna kolorowa pomadka – muszą być jędrne, gładkie, dobrze nawilżone. Kiedy już uda nam się osiągnąć taki efekt, malowanie ust czas zacząć. Pamiętajmy jednak, że i na zdrowe usta warto zastosować podkład pod pomadkę. Będzie się dłużej trzymała.

Dbałość o kondycję ust powinna nam wejść w krew. Wiele kobiet przygryza wargi, zębami ściąga spierzchnięte skórki i w ten sposób przyczynia się do powstawania pęknięć, mikrourazów i nadżerek. Zdrowa czerwień wargowa to stan trudny do osiągnięcia, kiedy mamy skłonność do zajadów czy opryszczki. Zawsze jednak warto dbać o usta na tyle, na ile to możliwe, żeby móc potraktować je chociaż cielistym błyszczykiem. To znacznie poprawia ogólny wizerunek.

Nie przekraczaj granic!

Wielu kobietom wydaje się, że perfekcyjny makijaż ust oznacza równie perfekcyjne wytyczenie ich granic za pomocą konturówki. Tymczasem użycie konturówki to bardzo precyzyjna operacja, która może przynieść więcej złego niż dobrego. Musimy przyjrzeć się kształtowi naszych ust i użyć konturówki do jego korekcji. Jeśli bez namysłu obrysujemy czerwień wargową zgodnie z jej naturalnymi granicami, może się okazać, że usta będą wyglądały bardzo… nienaturalnie. Musimy trochę poeksperymentować i sprawdzić jak wytyczyć granice naszych ust, żeby ich kształt wydawał się optymalny w relacji z innymi elementami twarzy.

Usta nie mają wyglądać jak dorysowane! Jeśli patrzysz w lustro i źle się czujesz z takim makijażem, to znaczy, że jeszcze nie znalazłaś sposobu na idealny makijaż ust. Szukaj! Eksperymentuj! Na pewno znajdziesz sposób na to, żeby malowanie ust przyniosło zadowalające efekty. Musisz też mieć świadomość, że pięknie pomalowane usta wymagają równie starannego makijażu oczu i nienagannej cery. A im bardziej kolorowy i intensywny makijaż, tym perfekcyjniej musi być wykonany. Jeśli obawiasz się, że możesz przedobrzyć z kolorami, zacznij trening od wersji nude.

 

Co za dużo, to niezdrowo

Pamiętaj, że odpowiednio obrysowując kontur ust możesz je optycznie powiększyć lub zmniejszyć. I to nieprawda, że wszystkie kobiety zastanawiają się jak powiększyć usta za pomocą szminki. Piękne usta to usta proporcjonalne. Nie ma nic bardziej przykrego dla oka, niż napompowane silikonem albo botoksem wargi i do tego jeszcze nienaturalnie pomalowane. W ten sposób na pewno nie uda nam się uzyskać szlachetnego wyglądu.

Sformułowanie „co za dużo, to niezdrowo” odnosi się także do ilości szminki na ustach. Nowoczesne pomadki są tak dobrze napigmentowane, że nie ma konieczności nakładani wielu warstw. Jeśli będziemy malować usta zbyt hoją ręką, szminka będzie się łuszczyć, rolować, wchodzić nam na zęby. Nic nie zyskamy, wszystko stracimy. Pamiętajmy, że w inny sposób nakładamy pomadkę w płynie,  w inny – w sztyfcie. Szminki jasne siadają na ustach inaczej niż ciemne. A matowe dają inny efekt wizualny, niż błyszczące. Nie ma jednej recepty na nakładanie pomadki – trzeba sprawdzić jak na naszych ustach wygląda każda z nich i podjąć decyzję, w której wyglądamy najkorzystniej.

Malowanie ust to jeden z najbardziej kobiecych gestów jakie można sobie wyobrazić. Jednak zanim będziemy w stanie umalować usta stojąc w korku, minie sporo czasu. Warto nauczyć się perfekcyjnego makijażu. Nie dlatego, że „kobieta musi być umalowana”, ale dla własnej przyjemności – żeby poeksperymentować z wyglądem, pobawić się własnym wizerunkiem, czasem stać się kimś, kogo nikt się nie spodziewa.